top
logo

Rynek


Strona główna Ogólnie o Warmaster Historical
Warmaster Historical. Infomacje wstępne Drukuj

W ostatnim roku drugiego millenium naszej ery Games Workshop zaoferowała swoim klientom nowy produkt o krótkiej nazwie „Warmaster”. Gra ta szybko znalazła grono wiernych fanów, ale ostatecznie, jak większość dobrych produktów GW wylądowała na śmietniku korporacji zwanym „Specialist Games”, gdzie powoli dogorywała. Po ostatnich cięciach w firmie w roku 2008 zamknięto linię i stronę internetową „SG”, ze sprzedaży wycofano część modeli, zapowiedziano zaprzestanie wspierania gry. Lecz nie wszyscy zapomnieli o Warmasterze.

Jedną z osób, która nie poddała się tak łatwo jest Rick Priestley. Od pewnego czasu nie działa on w głównym nurcie GW, za to jest bardzo aktywny w firmie Warhammer Historical, zajmującej się przekładaniem gier GW na realia historyczne. Tam też w roku 2005 nastąpiła reaktywacja Warmastera – w nowym, poprawionym i historycznym formacie – jako Warmaster Ancients.

W pierwszej chwili można powiedzieć że WMA i WM (bo takich skrótów będziemy używać) to szachy, w których pionki wyrzeźbione na kształt orków i krasnoludów zamieniono na Rzymian i Galów. Jest to jednak złudne wrażenie. Ci z Was, którzy znają różnicę pomiędzy Warhammerem Fantasy Battle a Warhammerem Ancient Battles już wiedzą, o co chodzi. Mechanika gry została bowiem znacznie poprawiona, dopracowana i ulepszona – jest to jakby Warmaster III edycja, w dodatku dostosowana do realiów historycznych. Od razu też należy powiedzieć, że „historyczność” w WMA może się niektórym wydać mocno kontrowersyjna. Twórcy gry zaznaczyli bowiem, że nie jest to symulacja pola bitwy, lecz próba zastosowania znanej i cenionej mechaniki w odniesieniu do tła historycznego. Do tego przyjęto pozornie bzdurne założenie, że każda armia może walczyć z każdą inną. Ramzes kontra Cezar – tożto herezja! A spotkaliście się kiedyś z sytuacją, że zebraliście swoją ulubioną armię, ale nie możecie dla niej znaleźć przeciwnika historycznego? Ja tak mam z Polską Armią z września '39 roku w Blitzkrieg Commander. Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie by gracze umówili się na grę w danym okresie historycznym, czy też rejonie geograficznym. Warto w tym miejscu wspomnieć, że armie obejmują okres od bitwy pod Kadesh aż po bitwę pod Hastings. Wydawało mi się to sztucznym zabiegiem zmierzającym do wprowadzenia do gry armii Wikingów, Anglosasów i Normanów, które są na Wyspach Brytyjskich bardzo popularne, lecz z czasem doczytałem, że zgodnie z wyspiarską periodyzacją bitwa pod Hastings otwiera epokę średniowiecza w Anglii.

Osoby zainteresowane podstawami mechaniki odsyłam do artykułu o Warmasterze autorstwa Vazhyla, założenia obydwu gier są bowiem takie same. Nawet słonie w WMA to odpowiednik potworów w WM, oczywiście ze dodatkowymi zasadami specjalnymi. W mechanice wprowadzono jednak szereg pozornie nieistotnych i kosmetycznych zmian, które jednak zasadniczo zmieniają obraz gry. Za najważniejsze z nich można uznać zasady: „grzęźnięcia walki”, „stref jednostki”, maksimum trzech rozkazów dla jednostki, alokowania ataków i dogrywania tury do końca. Oczywiste zaś (i równie istotne) zmiany wprowadzono natomiast w jednostkach. Ich typy pozostały takie same jak w WM, lecz w przypadku niektórych oddziałów zmieniono ustawienie podstawek – mamy więc i jazdę o długim froncie (co stało się wręcz regułą) i piechotę o krótkim froncie (piki). Do tego wprowadzono szereg specjalnych formacji, jak na przykład falanga, ściana tarcz, horda, rydwany z kosami czy kawaleria uderzeniowa. Najważniejszą nową formacją jest skirmish (harcownicy) – pozwalająca sensownie działać na polu bitwy jednostkom lekkiej piechoty i kawalerii, które w WM z uwagi na niskie statystyki były tylko tanim mięsem armatnim. Całość zmian miała na celu wzmocnienie roli piechoty oraz ograniczenie ciężkiej kawalerii i artylerii. Dowódcy pozostali raczej bez zmian, zniknęli magowie, pojawiła się możliwość promocji generałów do rangi Wielkich Wodzów (np. Hannibal czy Atylla) mających odpowiednie cechy specjalne.

Oczywiście, w WMA nie występują jednostki latające (no, czasami zdarzają się jakieś po spektakularnej szarży oddziału słoni :D).

Gracze, wybredni i leniwi klienci, szybko zaczęli narzekać na małą ilość list armii. Nie wystarczyło im 25 armii, oraz rozdział w którym umieszczono wszystkie rodzaje jednostek wraz z ich kosztem punktowym - dla tych, którzy chcieliby przystosować do WMA jedną z setek list z innego systemu (chociażby DBA). Dlatego też w 2006 roku Warhammer Historical wydał dodatek do gry, zatytułowany Warmaster Ancient Armies. W książce tej zamieszczono kolejne 20 list armii, od Sumerów począwszy a na Wizygotach skończywszy. Jako ciekawostkę opisano armię starożytnych Chin. W nowych listach armii wprowadzono system „opcji” - to jest zmian umożliwiających dalsze zróżnicowanie jednostek czy też możliwość wystawienia armii skomponowanej pod konkretną historyczną bitwę albo pochodzącą z konkretnego terytorium.

W WMAA zamieszczono korektę i FAQ do WMA, oraz wprowadzono kilka nowych zasad (między innymi „kleszcze”, formację hamippoi, oraz możliwość wystawiania pojedynczych podstawek słoni). Osłabiono też nieco jednostki typu skirmish oraz wzmocniono falangę.

W podręczniku znalazł się również rozdział poświęcony zasadom prowadzenia rozbudowanej kampanii, możliwej do rozegrania także w formie turnieju – którą przy stosunkowo niewielkim nakładzie pracy można zastosować w większości systemów bitewnych, a zwłaszcza w zwykłym WM.

Następne dwa lata historii WMA minęły spokojnie. Jedynym wartym uwagi wydarzeniem było otwarcie nowej strony internetowej Ricka Priestley'a, na której publikuje on nowe listy armii oraz zamieszcza w galerii zdjęcia przepięknie pomalowanych modeli należących do różnych osób.

W trosce o to, by WMA nie podzielił losu WM i nie popadł w zapomnienie (oraz w trosce o własny portfel oczywiście), Warhammer Historical przygotowywał kolejny dodatek, tym razem poświęcony średniowieczu. Po licznych perypetiach i sporym opóźnieniu ukazał się on na gwiazdkę 2008 roku pod tytułem Warmaster Medieval Armies. Pierwszą niespodzianką był brak napisu „by Rick Priestley” na okładce. Tym razem Rick tylko pomagał w tworzeniu książki, której autorem jest Ken South. W podręczniku zawarto 30 list armii, opartych na systemie „opcji”, wzorowanych zwykle na konkretnej bitwie czy kampanii – od Almorawidów aż po Ordonans Francuski (a z dalekiego wschodu Samurajów i Koreańczyków). Nie zabrakło też armii Polski i Litwy, dziwi za to brak listy armii odpowiadającej za cesarskie krucjaty antyhusyckie czy antytureckie. Jak widać wykluczono nieco poza wyspiarską periodyzację, która za koniec średniowiecza w Anglii przyjmuje bitwę pod Bosworth. Smuci nieco fakt, że co druga armia pochodzi z Wysp Brytyjskich (aż 4 listy z Wojny Róż), lecz to właśnie Anglia i U.S. są docelowym rynkiem GW, i nie ma co z tego powodu załamywać rąk. Dodatkowe armie ukazują się na stronie Ricka. Pewną wadą podręcznika są liczne literówki czy błędy edytorskie w tekście, lecz errata jest już w opracowaniu. Miłym ukłonem dla tych, którzy nie chcieli kupować WMAA jest zamieszczenie w podręczniku FAQ i erraty z WMA oraz zasad specjalnych i nowych jednostek z WMAA.

W zasadach gry wprowadzono szereg spotykanych na średniowiecznych polach bitew formacji (np. schiltron, mounted infantry), broni (np. kusze, długie łuki) i jednostek (np. artylerię prochową, wozy bojowe). Wzmocniono znacznie rolę jazdy, zwłaszcza rycerskiej kawalerii uderzeniowej. Piechota nie jest jednak bezbronna – ma nowe zabawki do strzelania, ciekawe formacje, a dodatkowo może przenosić pawęże i pale (stakes). Artyleria prochowa występuje w trzech rodzajach, jest ona warta stosowania, choć nie tak zabójcza jak w zwykłym WM. Zachowano kontrowersyjną możliwość wyboru jako przeciwnika armii z innych okresów historycznych. Dla tych, którzy wolą typowo historyczne rozgrywki bez mieszania epok dodano kilka zasad dostosowujących grę do realiów średniowiecznych – na przykład podział armii na batalie, osłabienie roli jednostek typu skirmish, czy „reakcję” na działania wroga z kontrszarżą włącznie.

Muszę przyznać, że moim zdaniem zastosowanie mechanizmów Warmastera do odwzorowania bitew okresu średniowiecza to strzał w dziesiątkę. Nigdy nie możemy być pewni wyniku starcia, nasze rozkazy mogą zostać źle zrozumiane, z któraś z batalii może się nie ruszyć przez całą bitwę – i tak się naprawdę zdarzało ! Dowódcy byli skazani na gońców, chorągwie oraz własny głos, musieli się liczyć ze zdradą, brakiem chęci do walki, a czasem nadgorliwością swoich żołnierzy, z reguły niezawodowych. Oczywiście istniały wówczas pewne pryncypia strategii i taktyki, lecz ich zastosowanie w praktyce nie było takie proste. W średniowieczu nieczęsto dochodziło do walnych bitew, zdawano sobie bowiem sprawę ze związanego z nimi ryzyka. O wiele częściej dochodziło do drobnych potyczek, plądrowania i oblężeń. Dlatego też WMM zawiera rozbudowane zasady szturmów. Uwzględniają one wcześniejsze oblężenie, poczynione szkody, przygotowane podkopy, zbudowane machiny oblężnicze itp. Dla tych, którzy lubią dodatkowy element ryzyka wprowadzono tabelę losowych zdarzeń w trakcie oblężenia (na przykład zarazę, posiłki czy też zdradę).

Podsumowując, Warmaster Ancients wraz z dodatkami do solidna gra bitewna nie pozbawiona wsparcia producenta. Nie można jej uznać za idealny historyczny system - lecz nie jest to też gra typu „beer and pretzel”. Gorąco polecam ją każdemu, komu do gustu nie przypadło choćby DBA, a kto chce toczyć zacięte, pełne akcji bitwy. Jest to także alternatywa dla nie wspieranego już i de facto dogorywającego Warmastera, od którego WMA jest moim zdaniem po prostu lepszy dzięki zmianom w mechanice gry.

Gwoli wyjaśnienia dodam jeszcze, iż GW nie sprzedaje modeli do WMA, podobnie jak nie sprzedaje modeli do żadnego z systemów Warhammer Historical. Dzięki temu gracze mają naprawdę spory wybór wśród producentów, ma to nie tylko znaczenie estetyczne, ale i ekonomiczne. Figurki historyczne są dostępne w polskich sklepach internetowych, nie ma też z reguły problemów z ich bezpośrednim zakupem zza granicy. Zasady WMA przewidują używanie modeli w skali innej niż 10mm oraz alternatywne systemy umieszczania modeli na podstawkach, więc istnieje możliwość stosowania gotowych modeli z innych gier (na przykład DBA czy Field of Glory), a nawet plastikowych żołnierzyków w skali 1:72. Zawsze można też, zgodnie z sugestią Ricka Priestley'a wyciąć trochę papierowych żetoników :)

Powodzenia na polach bitew !!

Kretus

 

bottom

Stworzone dzięki Joomla!. Designed by: Joomla Template, mysql-postgresql encyclopedia. Valid XHTML and CSS.